Generalnie czynne mamy zawsze. Rejestracja

Redout: Lightspeed Edition - okładka
  • 3+

Redout: Lightspeed Edition - PS4 - Recenzja

Producent Wydawca Platforma Ostatnia Modyfikacja
34BigThings, Srl. 34BigThings, Srl. PS4 2017-11-06 21:28:47
8 / 10

Na Plus

  • ciekawe lokacje
  • przyjazna dla gracza rozgrywka
  • uczucie pędu i miła dla oka grafika

Na Minus

  • słaba ścieżka muzyczna
  • wymóg grindowania
  • natarczywie zerżnięte wzornictwo

iszacht
1001 pkt.

Podczas gdy rzesze zagorzałych fanów serii Wipeout zapewne z wypiekami na twarzy zacierały ręce na pierwsze zapowiedzi Redout - produkcji wyglądającej jak bliźniacze rodzeństwo króla antygrawitacyjnych racerów, finalnie pokrewieństwo okazało się co najwyżej przyrodnie i to ogólnie mówiąc z mocnym przymrużeniem oka, a nawet i dwóch.

Redout: Lightspeed Edition to zestawienie obejmujące wszystkie dodatki jakie dotąd ujrzały światło dzienne i pierwotnie wydane zostały na platformę PC, na której to Redout zaliczył debiut. Za stworzenie gry odpowiedzialne jest niezależne studio deweloperskie 34BigThings, Srl., występujące tutaj również w roli wydawcy, a ich dzieło w 2016 roku zostało uhonorowane nagrodą za najlepszą włoską grę.

Jako nowo nawrócony fan serii WipEout na konwersję tej gry na platformy PS4 i Xbox One zerkałam raczej mało przychylnie. Mierżą mnie takie nachalne i bijące z pełną siłą po oczach nawet nie nawiązania do prekursorów gatunku, a bardziej już bezpośrednie czerpanie z nich garściami i bezwstydne zrzynki. Ciężko bowiem nie odnieść wrażenia, że Redout na pierwszy rzut oka wygląda jak WipEout, a przynajmniej jakieś nowe DLC do niego. Nazwa gry sama w sobie także niesie dość mocny ładunek, poniekąd obiecujący nam przeciążenia jakich doświadczają piloci podczas manewrów - czy tak faktycznie jest?

Redout: Lightspeed Edition - Recenzja (PS4) - Screen 1

Zacznę od tego, że po kilku godzinach spędzonych z grą spokojnie mogę powiedzieć, że Redout ma z WipEout: Omega Collection wspólny mianownik i jest nim prędkość. Tam gdzie WipEout delikatnie nas (o ile to możliwe) wprowadza w kolejne fazy przyspieszeń statku i pozwala stopniowo wdrożyć się w klasy osiąganych przyspieszeń, Redout od samego początku wrzuca nas na głęboką wodę i nakazuje śmigać z pełną premedytacją - tyle ile fabryka dała. Osobiście nie uważam tego za jakieś znaczące utrudnienie, wystarczy przyzwyczaić się do dynamicznej mechaniki jaką rządzi się gra. Tym bardziej, że kluczowym elementem sukcesu w serii WipEout jest tor poruszania się statku oraz ułamki sekund, jakie możemy nadrabiać poprzez odpowiednie sterowanie bolidem, decydujące o naszym być albo nie być na podium. Redout ma to głęboko w nosie i zapewniam, że starczy kilka podejść do wyścigu, by spokojnie zgarnąć złoto.

Nie uświadczymy tutaj ani power upów, ani walk takich jakie znamy z WipEout. Możemy za to korzystać z aktywnych lub pasywnych dopalaczy, które po odblokowaniu konfigurujemy pod wybrany przed siebie ofensywny lub defensywny styl gry. Tam, gdzie WipEout stawia na tor ruchu Redout kontruje stawiając na model jazdy zbieżny z zasadami praw fizyki, który obliguje nas do manewrowania statkiem w aż 4 płaszczyznach jednocześnie. Obietnica wygrania lub choćby stanięcia w szrankach o podium kryje się natomiast pod przyciskiem x odpowiedzialnym za odrzut turbo, który to należy bezlitośnie maltretować podczas każdego pojedynku.

Redout: Lightspeed Edition - Recenzja (PS4) - Screen 2

Sam fakt sterownia lewo, prawo, góra, dół może wydawać się trudny i tak też czasami bywa, gra jednak nie jest tak wymagająca jak jej starszy brat - ośmielę się stwierdzić, że raczej jest przedszkolem do WipEouta i grind jakiego od nas wymaga z czasem pozwoli na skonfigurowanie sterowanego przez nas statku w taki sposób, że sukces prędzej czy później osiągniemy. WipEout tego nie gwarantuje. Laury przyozdobić więc mogą każdego wytrwałego, tym bardziej, że gra nie wymusza na nas sukcesywnego pokonywania wyścigów. Można je dowolnie wybierać w swojej klasie prędkości, nie musimy zdobywać złota, zazwyczaj starcza i brąz, ba - czasami nie musimy nawet wygrywać, bo najzwyczajniej grając zdobywamy punkty, za które ulepszymy nasz pojazd. Brzmi fajnie i tak też faktycznie jest. Gra się bardzo przyjemnie - co prawda nie miałam przyspieszeń pracy serca, ani uderzeń adrenaliny jak w WipEoucie przy pokonywaniu wcześniejszego czasu, ale ta gra jest najprościej mówiąc o wiele bardziej dostępna i przychylna casualowemu graczowi, niż prekursor gatunku.

Nie twierdzę, ze jest banalnie łatwa (bo nie jest), ale samo przemierzanie otaczających nas lokacji przy całkiem konkretnej prędkości potrafi przysporzyć dużo frajdy. A o to w graniu chodzi. Otoczenie jest graficznie ładne, a mapy ciekawe i bogate w detale. Czuć pęd , ktoś o to należycie zadbał, gdyż prędkość jest wręcz namacalna. Przy najwyższych klasach szybkości rozmazujące się w ciągłe linie i zlewające ze sobą kolory otaczającego nas świata potrafią zrobić konkretne wrażenie. Najbardziej przypadła mi osobiście do gustu pod względem graficznym wchodząca w skład DLC mapa Europa, gdzie nieraz pojawi się okazja do tytułowego redoutu przy pokonywaniu tuneli aerodynamicznych, a co podatniejsi może i zaliczą atak epilepsji. Pulsujące niczym stroboskopy światła przy zwariowanej dynamiczności gry, kiedy serio nie wiesz czy przemierzasz właśnie sufit, bok czy może podłogę tunelu, który zaraz się urywa i należy trafić w kolejny i wylądować nie rozbijając statku, czynią świetną robotę.

Redout: Lightspeed Edition - Recenzja (PS4) - Screen 3

Trybów gry jest kilka: klasyczne wyścigi z przeciwnikami, czasówki, pure race (bez upgradów), survival, score (najwięcej punktów) eliminacja i dosyć ciekawy i najdłużej trwający „Boss”, łączący ze sobą teleportami kilka różnych map i co jakiś czas przerzucający nas na nową losową mapę, na której należy się natychmiast orientować w terenie. Twórcy przygotowali dla graczy ponad 100 wyścigów, 11 trybów i 35 torów oraz tryb rozgrywek wieloosobowych, w którym to dano nam dostęp do 7 zespołów wyścigowych, 4 klas pojazdów, możliwość ich ulepszenia oraz 12 trwałych wzmocnień zwiększających parametry statków wyścigowych. Wszystko pięknie tylko przy kilku moich podejściach do trybu wieloosobowego nie znalazłam nikogo. Nie jest to jednak wina twórców a faktu, że najprawdopodobniej w czasie, gdy owe próby podejmowałam w posiadaniu gry byli zapewne nieliczni jeszcze gracze.

Nudzić się szybko nie powinniśmy, chociaż z czasem chcąc nie chcąc przyjdzie nam powtarzać wyścigi, gdyż gra oparta jest na grindzie i do odblokowania kolejnych elementów rozgrywki potrzebny jest zarówno odpowiedni poziom jak i zasoby finansowe. Mapy poznamy więc na pamięć.

Redout: Lightspeed Edition - Recenzja (PS4) - Screen 4

To czym WipEout mocno stoi i co jest nierozerwalnie z nim kojarzone to absolutnie fenomenalna ścieżka dźwiękowa. Skoro twórcy tak mocno posiłkowali się protoplastą wizualnie, to nie ukrywam, że liczyłam na podobnie mocne doznania audio. Nic bardziej mylnego, ścieżka dźwiękowa jest słaba, nudna i nie wyróżnia się niczym szczególnym, co zapadałoby w pamięć. Brak tu różnorodności - konkretne utwory przypisane są do torów, co często skutkuje przymusem słuchania zapętlonych w kółko kawałków. Kawałków, które brzmią najzwyczajniej tanio i mdło.

Nie można mieć jednak wszystkiego i to na co liczyłam od gry otrzymałam, a nawet i więcej. Więcej, gdyż jest to całkiem dobra gra. WipEout udaje, ale nim nie jest. I bardzo dobrze - nie każdy ma ochotę na katowanie i męczenie trudnych wyścigów, a na miłe i bezstresowe spędzenie czasu w futurystycznych klimtach jak najbardziej, a to Redout: Lightspeed Edition zapewnia w 100%.