Generalnie czynne mamy zawsze. Rejestracja

Mirror's Edge Catalyst PS4 - Recenzja

Mirror's Edge Catalyst - okładka
  • 16+
  • Przemoc
Producent Wydawca Platforma Ostatnia Modyfikacja
Digital Illusions CE Electronic Arts PS4 2016-11-09 23:52:48
6.5 / 10

Na Plus

  • przyjemność z biegania
  • oprawa AV
  • projekt lokacji

Na Minus

  • fabuła
  • projekt otwartego świata
  • umiejętności
avatar

barthez2k
34106 pkt.

ranga

W 2009 roku podległe Electronic Arts studio deweloperskie DICE stworzyło Mirror's Edge - innowacyjną grę akcji, w której główną rolę pełniła sztuka parkouru. Gra przez większość graczy została przyjęta pozytywnie, mimo faktu, że była dość krótka, a opowiadana przez nią historia nie należała do najambitniejszych. Osobiście grę pokochałem, przeszedłem ją nieraz i nadal zajmuje swoje miejsce na mojej półce z grami.

Nie byłem jedyną osobą, która czuła, że Mirror's Edge potrzebuje sequela. Że nie może być tylko jednorazową odskocznią kryjącą się między tytułami z serii Battlefield. Ostatecznie deweloperzy z DICE postanowili powtórzyć skok w bok i ponownie zająć się przygodami Faith Connors. Mowa tutaj o zapowiedzianym w 2013 roku reboocie serii, który z każdą ujawnioną informacją i przesuniętą datą premiery był przeze mnie coraz bardziej pożądany. Zwłaszcza, że miał wprowadzić otwarty świat, z czym żywiłem spore nadzieje.

Electronic Arts ostatecznie wydało w tym roku nową odsłonę pod tytułem Mirror's Edge: Catalyst. Czy jednak zespół odpowiadający między innymi za serię Battlefield oraz Star Wars: Battlefront potrafi stworzyć dobrą grę w uniwersum, które sam wykreował?

Mirror's Edge Catalyst - Recenzja PS4 - Screen 1

Przed obcowaniem z Mirror's Edge: Catalyst musimy wziąć pod uwagę, że jest to reboot. Gra niełącząca się z fabułą poprzedniczki, stanowiąca odrębny tytuł, w którym jedynie założenia pozostały takie same. Ponownie wcielamy się w Faith Connors - kuriera dostarczającego nieocenzurowane wiadomości w dystopijnym mieście, w którym wszech obecna cenzura jest na porządku dziennym. Cywile muszą być podporządkowani systemowi oraz nikt nie może się wyróżniać. Faith walczy z systemem z wielu względów wyjaśnionych później w grze. Z bliżej nieokreślonych powodów dziewczyna trafia do zakładu karnego, a my przejmujemy nad nią kontrolę, kiedy zostaje z niego zwolniona.

Tutaj pojawia się pierwszy problem Mirror's Edge: Catalyst. Wszystko w tej historii jest strasznie umowne. Nie wiadomo, dlaczego protagonistka trafiła do więzienia. Ta informacja jest co prawda zawarta w komiksie, który wyszedł chwilę przed premierą gry, jednak powinna ona zostać podana w trakcie samej gry. Nic również nie można powiedzieć o jej wcześniejszej działalności ze znajomymi nie licząc faktu, że dziewczyna jest kurierem (coś co nie zmieniło się od 2009 roku). Sporym problemem są również postacie, które nie mają praktycznie żadnego tła i są na tyle nijakie, że nie potrafią zainteresować odbiorcy swoim charakterem. To samo tyczy się głównej bohaterki, co boli najbardziej, gdyż nawet ona nie ma nic do zaoferowania, co czyni i tak strasznie nudną historię jeszcze mniej ciekawą. Nie spodziewajcie się po Catalyst ciekawej historii, czy bohaterów, które ją jakoś podtrzymają. Powiem więcej, jeśli nie zainteresowała was fabuła pierwszej części, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że ta spodoba wam się jeszcze mniej. Ale pretekst do biegania jest...

Mirror's Edge Catalyst - Recenzja PS4 - Screen 2

I to jest w Mirror's Edge: Catalyst najważniejsze. Poczucie prędkości, zwinność, której uczymy z wykonywaniem kolejnych zadań i... wolność, która jest czymś nowym w serii. Większość zadań Faith polega na tym samym, jednak przyjemność jaką sprawia nam bieganie, powoduje że aż chce się grać. Nieważne czy naszą misją jest infiltracja budynku czy nawet walka z funkcjonariuszami Kruger-Secu (choć ta jest słabszą częścią rozgrywki) zakończona ucieczką przed policyjnymi dronami, bieganie oraz wykonywane akrobacje sprawiają, że nie chcemy odchodzić od ekranu. Cały czas towarzyszy nam syndrom "jeszcze jednej misji" - tak też miałem ja do końca historii, która jest dość krótka i nie powinna zająć więcej niż 10 godzin.

Jedną z większych zmian w rozgrywce względem poprzedniej części jest wprowadzenie otwartego świata dzięki któremu, przynajmniej w teorii, zyskujemy pełną swobodę w przemieszczeniu się po udostępnionym obszarze. Niestety, z racji iż w Mirror's Edge przyjdzie nam się poruszać tylko po dachach wieżowców, wybór ścieżek jest znacznie bardziej ograniczony niż w większość gier z otwartym światem. Prawda. Do większości celów możemy dostać się na różne sposoby, ale ta swoboda jest ograniczona ulicami, przez co "otwarty świat" Mirror's Edge: Catalyst bardziej spełnia zadanie sieci korytarzy, niż pełnoprawnego sandboxa. Zmusza to do biegania cały czas tymi samymi drogami, zwłaszcza jeśli planujemy skończenie gry na 100%, a ta ma dużo zadań pobocznych.

Aktywności poboczne są kolejnym problemem City of Glass, gdyż nie potrafią zainteresować w ogóle. Przez cały czas czyszczenia gry ze wszystkich zadań pobocznych miałem wrażenie, że twórcy chcieli mieć te otwarte miasto i faktycznie udostępnili jego sporą część, ale ostatecznie nie mieli pomysłu jak wypełnić go w miarę sensowną zawartością. Jest parę fabularnych zadań pobocznych, z którymi po ukończeniu misji fabularnych można się uwinąć w jakąś godzinę. Resztę stanowią wszelkie zadania typu "dostarcz paczkę", odpowiedniki speedrunów z pierwszego Mirror's Edge, bilbordy do hakowania, dokumenty audio oraz torby z przesyłkami, i coś co wryło mi się w pamięć najbardziej... gridLeaks, czyli ponad 300 żółtych punkcików rozmieszczonych po całym mieście na wszelkich wieżach, w trudno dostępnych miejscach i nie tylko. Najgorszy możliwy rodzaj znajdziek będący tylko zapychaczem wydłużającym czas gry o dodatkowe 4-5 godzin.

Mirror's Edge Catalyst - Recenzja PS4 - Screen 3

Pozostaje jeszcze kwestia możliwości rozwijania umiejętności Faith w postaci normalnego drzewka rozwoju, jak chociażby w serii Far Cry... tzn. we wszystkich seriach Ubisoftu. Drzewko rozwoju jest całkiem ciekawym pomysłem, chyba że twórcy blokują na początku umiejętności, które w pierwszym Mirror's Edge dostępne były cały czas. Dochodzi przez to do sytuacji w których nie jesteśmy w stanie ukończyć jakiegoś wyzwania czasowego na najwyższą notę, gdyż brak niektórych rozwiniętych umiejętności na to nie pozwala. Wtedy zmusza to gracza do robienia zadań pobocznych i zbierania wszelkiego rodzaju znajdziek w celu zdobycia większej ilości doświadczenia i rozwnięcia najważniejszych umiejętności.

Mirror's Edge: Catalyst trzeba oddać jedno. Prezentuje się niesamowicie pod względem oprawy audiowizualnej. Był to aspekt, o który przed premierą martwiłem się najbardziej. Catalyst wygląda i chodzi naprawdę świetnie. Architektura miasta prezentuje się pięknie w dzień, a zwłaszcza w nocy, kiedy budynki oświetlane są przez wielokolorowe lampy, kiedy od szyb odbijają się światła bilbordów, a gdy spojrzymy w dół, widzimy żyjące miasto. Wszystko to dzięki grze świateł i oczywiście silnikowi Frostbite znanemu chyba każdemu, kto miał styczność nowszymi Battlefieldami. Oczywiście jeszcze lepiej wszystko prezentuje się, gdy jesteśmy w biegu, a wszystko co nie jest w centrum uwagi, rozmazuje się na oczach bohaterki. Zaawansowanie graficzne nie pozwoliło jednak grze na wyświetlanie w rozdzielczości Full HD w 60 klatkach na sekundę, więc działa ona w 900p skalowanej do 1080p, zachowując przy tym prawie nigdy nieschodzącą poniżej 60 klatek płynność.

Do całego doświadczenia należy dodać ścieżkę dźwiękową stworzoną głównie przez Solar Fields, który skomponował wcześniej parę utworów dla Mirror's Edge. Ścieżka nie tylko dorównuje tej z pierwszej części, ale w mojej opinii bije ją na głowę i jest znacznie przyjemniejsza dla ucha niż ta z pierwowzoru.

Mirror's Edge Catalyst - Recenzja PS4 - Screen 4

Mirror's Edge: Catalyst jest dla mnie pewną metaforą niespełnionych oczekiwań. Od zapowiedzi byłem napalony na kolejną część perypetii Faith. Z każdym nowym zwiastunem, każdą nową zapowiedzią oczekiwania rosły, a ja byłem myśli, że będzie to naprawdę dobra gra, a być może jedna z moich ulubionych. Tymczasem wyszło co wyszło. Mirror's Edge: Catalyst poddało się dzisiejszym standardom, dlatego też ma swój niepotrzebny, pseudo otwarty świat, tony nudnych aktywności pobocznych i strasznie nudną fabułę. Panowie z DICE sami nie wiedzieli co zrobić ze swoją nową odsłoną serii zaczętej 7 lat temu.

Mirror's Edge: Catalyst to też niewykorzystany potencjał... gra, której świat przedstawiony mógłby opowiedzieć odważną, a przede wszystkim ciekawa historię. Jedyne co pozostało to nadal przyjemny gameplay, który nadal potrafi zatrzymać przed telewizorem na długo i oczywiście oprawa audio-video. Kiedy piszę tę ostatnie słowa, w głowie gra mi "Still Alive" Lisy Miskovsky, a sercu panuje smutek, że taka dobra gra mogła z tego wyjść. Niestety raczej nie za szybko ujrzymy kolejną część, o ile w ogóle...