Generalnie czynne mamy zawsze. Rejestracja

Destiny 2 - okładka
  • 16+
  • Przemoc
  • Online

Destiny 2 - PS4 - Recenzja

Producent Wydawca Platforma Ostatnia Modyfikacja
Bungie Activision Blizzard PS4 2017-09-20 15:42:20
9 / 10

Na Plus

  • przyzwoita kampania fabularna
  • uniwersum
  • tryb kooperacji
  • mnóstwo rzeczy do zrobienia
  • PvP
  • znaczny postęp względem oryginału

Na Minus

  • kilka niedociącnięć w PvP
  • masa grindu (szczególnie powyżej 270P)
  • rozwija skrzydła przede wszystkim w kooperacji

egocentryk
548490 pkt.

Debiutując na rynku we wrześniu 2014 roku, oryginalna odsłona zupełnie nowego IP, tworzonego w czeluściach siedziby studia deweloperskiego słynącego do tej pory z jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii shooterów w branży elektronicznej rozrywki, niestety nie spełniła do końca oczekiwań graczy w momencie swojej premiery.

Faktem tym byli zaskoczeni nie tylko gracze, ale przede wszystkim autorzy - zespół deweloperów z Bungie, którzy optymistycznie zakładali (pomijając część konserwatywną firmy), ze średnia ocen przyznanych przez recenzentów powinna uplasować się w okolicach 90-95 punktów. Optymizm był wówczas częściowo uzasadniony - raz, że średnia ocen wszystkich części Halo zatrzymała się na 92 punktach, a dwa - przekroczenie magicznego progu 90% gwarantowało deweloperom z Bungie dodatkowe 2.5 miliona dolarów amerykańskich premii, które zgodnie z umową obiecał w tym przypadku wydawca - koncern Activision Blizzard.

Dalszy rozwój wydarzeń znają z pewnością wszyscy - Destiny to projekt, który start miał wyjątkowo ciężki. Gracze narzekali na kiepskie prowadzenie fabuły (jakiej fabuły?), powtarzalne aktywności, nudę i kiepsko zorganizowany end-game. Gra Destiny jednak sukces komercyjny odniosła - początkowo dzięki marce, jaką przez poprzednią dekadę wyrobiło sobie studio stojące za produkcją tego tytułu i olbrzymią kampanię marketingową, którą nowemu IP zaserwowali włodarze z Activision.

Jakby jednak nie było na początku drogi do sukcesu - jedno trzeba deweloperom z Bungie przyznać - osiągnęli coś, co wówczas nie udało się osiągnąć żadnej innej grze reprezentującej gatunek shooterów na konsolach - nie tylko utrzymali, ale i rozwinęli w okół tego projektu olbrzymią społeczność graczy, którą udało się utrzymać przez prawie kolejne trzy lata. Destiny wstała z kolan, twórcy naprawili błędy wieku 'dziecięcego', rozwinęli w grze praktycznie każdy z kulejących elementów poprzez wydane w późniejszym okresie DLC oraz wyciągnęli wnioski... oddając w stronę graczy swoje najnowsze dziecko - Destiny 2.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 1

Kampania fabularna w Destiny 2 w końcu 'wygląda' tak, jak powinien wyglądać ten komponent w shooterach klasyfikowanych przez twórców/wydawcow, jako wysokobudżetowe produkcje AAA. Otrzymujemy pełnoprawną, przyzwoitą historię, która wciąga graczy w przygotowany przez twórców scenariusz już od pierwszych minut rozgrywki - podając kolejny ciąg zdarzeń w sposób niezwykle przystępny i przy tym na tyle angażujący, że z chęcią odkrywamy kolejne 'karty' opowieści. Całość wzbogacona została przez szereg schludnie wyreżyserowanych przerywników filmowych, które nie tylko dobrze wzbogacają historię rozwijaną na przestrzeni samych misji, ale pozwalają poznać motywacje bohaterów stojących po dwóch stronach barykady. Element ten, pod względem technicznym, zrealizowany został na wyjątkowo wysokim poziomie.

Nie szukajcie jednak w Destiny 2 zaskakującego pod względem głębi scenariusza, czy niespodziewanych zwrotów akcji - ot, to prosta, niewymagająca wnikliwości historia, która jest naturalnym ciągiem przyczynowo skutkowym wydarzeń rozgrywanych w poprzedniej odsłonie, ale i dobrym sposobem, żeby uniwersum Destiny przedstawić graczom, którzy od tej konkretnej części rozpoczynają z serią swoją przygodę.

Kampania idealnie też pokazuje, że to pierwszy element gry, który został znacznie doszlifowany względem oryginału - twórcy bawią się z graczem oferując w trakcie scenariusza wiele ciekawych mechanik rozgrywki, rzucają nas w szereg zróżnicowanych pod względem architektury miejsc układu słonecznego, praktycznie na każdym kroku oferując coś innego, co wzmaga zaangażowanie i apetyt na kolejną porcję będącej jeszcze przed nami historii.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 2

Jednak przez całe 10 godzin, jakie mniej/więcej zajmuje przejście trybu fabularnego za pierwszym razem, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że deweloperzy z Bungie nie serwują mi Destiny, ale jednak gram w kolejną część będącą elementem uniwersum Halo - nie zrozummy się źle - nie jest to zbyt wielka wada, niemniej na każdym prawie kroku miałem wrażenie, że twórcy od wykreowanej przez siebie niegdyś serii nie mogą się po prostu uwolnić. Że gdzieś tam zawsze z głowach projektantów, ludzi pracujących nad mechaniką rozgrywki, czy artystów koncepcyjnych będzie świat, przy którym spędzili ogromną część swojego życia. Fani Halo dostrzegą mnóstwo nawiązań, czasami też delikatnych smaczków jasno sugerujących, w czyją produkcję aktualnie grają.

Kampania jednak to jedno - faktem jest natomiast, że Destiny oceniane jest i będzie przez graczy tym, co potocznie określa się mianem end-game - aktywnościami, do których przystępować mogą gracze, którzy ukończyli ścieżkę fabularną i osiągnęli maksymalny (na chwilę obecną) dwudziesty poziom postaci.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 3

A tych jest naprawdę sporo - nie boję się więc zaryzykować stwierdzenia, że oto gracze dostają end-game o jaki prosili - aktywności oferowane po zakończeniu właściwej rozgrywki bez problemu zatrzymają Was przy grze na co najmniej kilkadziesiąt kolejnych godzin - i wcale nie mam tutaj na myśli osób grindujących chętnie każdy element ekwipunku na maksymalny, dostępny obecnie poziom mocy - w Destiny 2 po ukończeniu gry serio jest co robić - zarówno samemu, jak i, PRZEDE WSZYSTKIM, wspólnie z przyjaciółmi.

Szereg misji pobocznych, patrole, questy na broń, publiczne zdarzenia (które można też aktywować na zwiększonym poziomie trudności - Heroic), utracone sektory, cotygodniowe i codzienne wyzwania (jakich wykonanie wiąże się z otrzymaniem najczęściej legendarnego engramu) i najważniejsze - szturmy (zarówno w wersji tradycyjnej i Nightfall) oraz najazd przygotowany dla zgranych zespołów sześciu graczy, gdzie kooperacja i odpowiednia komunikacja będzie jedyną drogą do sukcesu.

Ważna jednak uwaga dotycząca dwóch ostatnich elementów - zarówno Strike (szturm) w wersji Nightfall, jak i Rajd (Najazd) nie mają wbudowanego systemu matchmakingu - co oznacza, że do tych aktywności potrzebujemy odpowiednio 3 i 6 graczy w naszym składzie. Studio deweloperskie Bungie co prawda wprowadziło w tej odsłonie serii mechanikę Guided Games, przygotowaną z myślą o graczach bez własnego zespołu, ale do tego jeszcze dojdziemy.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 4

Nightfall (szturm w utrudnionej wersji - związanej z wieloma modyfikatorami, jak chociażby uciekający nieubłaganie czas, czy też modyfikatory obrażeń w formie Prism) oraz Rajd to aktywności, gdzie Destiny 2 rozwija skrzydła w kooperacji i wymaga od składu naprawdę rozgrywki zespołowej. O ile jeszcze pierwszy z nich daje graczom jakiś margines błędów, to rajd (czyli seria prób, do wzięcia udziału w których zaprasza nas Leviathan) jest pod tym względem bezkompromisowy - pełne zgranie zespołu i aktywna, nieustająca komunikacja z innymi członkami drużyny oraz właściwy podział poszczególnych zadań jest elementem wymaganym do ukończenia poszczególnych jego sekwencji.

Biorąc pod uwagę, powyższe - obiekcje, co do tych konkretnych aktywności mogą mieć gracze, którzy nie mają jeszcze zgranej ekipy znajomych, bądź też w Destiny 2 grają samodzielnie - z myślą o nich deweloperzy z Bungie wprowadzili mechanikę określaną mianem Guided Games.

Element ten jest co prawda aktualnie w fazie beta (dostęp do którego ograniczany jest poprzez bilety przyznawane przez deweloperów obecnie w formie losowej), ale daje samotnym wilkom możliwość wzięcia udziału w tych aktywnościach wraz z innymi graczami z całego świata. Role w Guided Games podzielone zostały klarownie - gracz przystępując do danej aktywności via ten tryb określa, czy będzie występował w roli prowadzącego przez mechaniki rozgrywki, czy w roli gracza, który chce być przeprowadzony przez daną aktywność - następnie gra uruchamia system matchmaking, który dobiera wśród graczy chętnych na daną formę aktywności.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 5

Nie samym PvE (gracz vs. środowisko) Destiny 2 słynie - kolejnym elementem rozgrywki jest Crucible (Tygiel w polskiej wersji językowej), czyli komponent typowo multiplayer, w którym gracze rywalizują ze sobą w jednym z kilku dostępnych trybów (Control, Clash, Supremacy, Survival, Countdown) na 9 zróżnicowanych mapach. Jedną z najważniejszych zmian w kwestii tej aktywności względem oryginału jest fakt, iż w każdym trybie gracze walczą obecnie w formie 4 vs. 4 graczy.

Zabawa podzielona została na 3 główne formy - gra swobodna, gra zespołowa oraz prestiżowy tryb Trials of the Nine - aktywny zawsze od piątku do poniedziałku, w którym udział biorą najlepsi gracze na świecie i w którym, co ważne, każdy kolejny mecz rozgrywamy z drużyną, która podobnie jak my ma na swoim koncie tyle samo nieprzerwanych zwycięstw (dla przykładu piąty mecz, po wygraniu czterech poprzednich, rozpoczniemy z drużyną, która również wygrała cztery poprzednie potyczki).

Bungie na potrzeby klasyfikacji umiejętności graczy zrezygnowało z flagowego algorytmu koncernu Microsoft (True Skill) na korzyść przygotowanego na potrzeby tej gry systemu rankingowego ELO (tak, podobnie, jak w szachach), gdzie wskaźnik punktowy przydziela graczy do stosownej dywizji (Brąz, Srebro, Złoto, Platyna, Diament i Challenger - dywizja zarezerwowana dla 500 najlepszych graczy na świecie). Na podstawie tej dywizji dobierani są przeciwnicy, a sam wskaźnik ELO aktualizowany jest po każdym meczu.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 6

To jeden z elementów Destiny 2, który w ostatnich dniach odwiedzam najczęściej - bardzo techniczny tryb rozgrywek wieloosobowych - gdzie kluczowy jest zarówno refleks, jak i umiejętna kontrola broni, która w momencie strzałów najlepiej jak jest wycelowana w głowę oponentów. Tryb, który jest bardzo dobrym rozwinięciem tego, z czego Bungie słynęło w serii Halo - świetnie dopracowanego komponentu multiplayer, który zyskał tak ogromną popularność graczy, że swego czasu na stałe zagościł w ramówce rozgrywek MLG (Major League Gaming).

Tryb, który stawia na zespołową zabawę, tryb który nie wybacza najdrobniejszych nawet błędów - to system rozgrywek, w którym ważny jest każdy strzał oddany celnie w przeciwnika, bo przybliża członków zespołu do całkowitej jego eliminacji. Strasznie dynamiczny, wymuszający nieustanny wręcz ruch po planszy, odpowiednie planowanie i walkę o broń ciężką pojawiającą się na mapie w określonych odstępach czasu oraz właściwe wykorzystanie umiejętności dostępnych w grze klas.

Nie jest to jednak komponent w moim odczuciu pozbawiony wad - przede wszystkim dość męczące i długie doczytywanie meczów po każdej kolejnej potyczce - co jeszcze generalnie da się przeżyć, bo można w tym czasie pośmigać po menu i ekwipunku postaci. Ale brak możliwości wyboru trybu, w którym chcemy wziąć udział (te przydzielane są całkowicie losowo), jest dla mnie ogromną wadą - nie wszyscy przepadają za konkretnym trybem zabawy, stąd też możliwość wyboru ich przez graczy jest dla mnie elementem, który w PvP powinien być po prostu obowiązkowy.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 7

Destiny 2 to gra, która przyciąga też oprawą audio-wizualną - artyści koncepcyjni odwalili kawał fenomenalnej pracy - lokacje są zróżnicowane, dopracowane w najdrobniejszych nawet szczegółach i często powodują u gracza chęć zatrzymania się w danym miejscu na dłużej, tylko po to, by podziwiać otaczające go widoki. Screeny obrazujące grę wybrałem w pełni świadomie - zdjęć z rozgrywki krąży w sieci multum - zamiast tego macie okazję zerknąć, jak wyglądają niektóre z miejscówek dostępnych w grze. Pod względem wizualnym 'gra' tutaj absolutnie wszystko - poczynając od wspomnianych lokacji, poprzez bardzo dobre wstawki cinematic, a na modelach przeciwników kończąc. Fani dorobku Bungie oraz miłośnicy science-fiction (z naciskiem na fiction) będą wniebowzięci.

Ale gra nie samą oprawą wideo żyje - studio Bungie przyzwyczaiło graczy do faktu, iż każda kolejna odsłona tworzonej przez nich produkcji to również fenomenalna oprawa audio - nie inaczej jest w tym przypadku. Soundtrack, za stworzenie którego odpowiada trio: Michael Salvatori, Skye Lewin oraz C Paul Johnson to kawał rewelacyjnie skomponowanej muzyki - poziom absolutnej czołówki jeśli chodzi o udźwiękowienie muzyczne gier wideo.

Destiny 2 (PS4) - Recenzja - Screen 8

Dobrze... ale czy to dobry shooter? W moim odczuciu są tylko dwa studia deweloperskie, które poprzez mechanikę rozgrywki w tak naturalny sposób potrafią oddać radość z dzierżenia w ręku broni i naciskania spustu (uściślając - mam ciągle na myśli zręcznościowe strzelaniny) - jednym z nich niekwestionowany lider gatunku - studio id Software, drugim bez wątpienia jest Bungie. Gra oferuje niesamowitą wręcz frajdę w tym kontekście - świetnie bawiąc się balansem, odrzutem, efektami wizualnymi oraz udźwiękowieniem broni - miks wydawałoby się idealny. Naprawdę chce się strzelać.

Reasumując - Destiny 2 to kawał dobrej gry - produkcja nie pozbawiona kilku pomniejszych wad, ale i tytuł, którym autorzy udowadniają graczom, ze wnioski po średnim starcie oryginału zostały wyciągnięte. To tytuł, który wessie Was w wykreowane przez twórców uniwersum na co najmniej kilkadziesiąt pełnych wrażeń godzin. Godny następca 'jedynki' i przede wszystkim naprawdę świetny shooter.

Z grą Destiny 2 spędziłem około 30 godzin, zdobywając 6 z 14 dostępnych w grze trofeów. 25 godzin poświęciłem na aktywności PvE, kończąc kampanię, część questów pobocznych, biorąc udział w wielu publicznych eventach i przeczesując utracone sektory. Ukończyłem szturm w kilku jego wariantach, w tym Nightfall. Brałem udział w rajdzie Leviathan, którego niestety nie udało mi się na chwilę obecną ukończyć. Pozostałe 5 godzin spędziłem w trybie rozgrywek PvP - nie udało mi się jednak wziąć udziału w Trials of the Nine. Te 30 godzin to mój wstęp dotyczący ilości czasu spędzonego z grą i czas w pełni wystarczający na napisanie recenzji. Moją platformą testową była konsola PlayStation 4. Recenzowana kopia została dostarczona bezpłatnie przez wydawcę gry - koncern Activision.