Generalnie czynne mamy zawsze. Rejestracja

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - okładka
  • 18+
  • Przekleństwa
  • Przemoc
  • Online

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - PS4 - Recenzja

Producent Wydawca Platforma Ostatnia Modyfikacja
Infinity Ward Activision Blizzard PS4 2017-07-14 19:16:30
6.5 / 10

Na Plus

  • mapy Bermuda i Permafrost
  • Elvira i motywy lat 50-tych XX wieku

Na Minus

  • mapy Ember i Fore
  • dość oklepana już formuła kampanii zombie

egocentryk
566235 pkt.

Koncern Activision Blizzard wraz z deweloperami ze studia Infinity Ward oddają w ręce graczy trzeci w kolejności dodatek przygotowany z myślą o ostatniej odsłonie swojej flagowej serii, Call of Duty: Infinite Warfare, tym samym wracam, by zgodnie z tradycją napisać kilka zdań i podsumować wartość rozrywkową dodatku, za który zgodnie z tradycją gracze muszą zapłacić kolejne 61 złotych.

Formuła rozszerzeń naturalnie nie ulega zmianie i podobnie, jak to miało miejsce w przypadku Call of Duty: Infinite Warfare - Sabotage i Call of Duty: Infinite Warfare - Continuum zawartość DLC podzielona została na cztery mapy przeznaczone z myślą o rywalizacji w trybie multiplayer oraz osobnej, oderwanej kontekstem od uniwersum Call of Duty: Infinite Warfare kampanii zombie, w której tym razem znany fanom poprzednich iteracji szalony reżyser Willard Wyler rzuci graczy w realia lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to tajny eksperyment rządowy wymyka się spod kontroli, a obywatele muszą radzić sobie z nowym, niezwykle niebezpiecznym zagrożeniem.

Infinity Ward przygotowując Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution ponownie sięga po sprawdzone rozwiązania z poprzednich odsłon cyklu - tym razem odświeżając graczom mapę z Call of Duty: Modern Warfare 3 - Resistance, której nazwa zmieniona została na Ember. Oprócz tradycyjnej zremasterowanej wersji dostajemy również trzy zupełnie nowe miejscówki - Bermuda, Permafrost oraz Fore. I właśnie na tym aspekcie dodatku skupię się w pierwszej kolejności.

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - Recenzja (PS4) - Screen 1

Bermuda - to niewielkie miasteczko skonstruowane w okół ruin zniszczonego statku - jest doskonałym przykładem flagowego wręcz modelu konstrukcji lokacji, z której znana jest seria Call of Duty. Oparta na konwencji trzech głównych ścieżek, niewielka (momentami nawet z lekka klaustrofobiczna) mapa, na której zapewniam Was, niezależnie od trybu dzieje się naprawdę sporo - miejsce wyjątkowo intensywnych akcji, mapa wymuszająca nieustanne przemieszczenia się, lokacja w której ginie się często, ale i unieszkodliwia się przeciwników z wielką przyjemnością.

Zdecydowanie najlepsza z dostępnych w tym pakiecie map i wydaje mi się, że na przestrzeni kolejnych tygodni będzie to jedna z najczęściej wybieranych lokacji dostępnych w Absolution DLC. To też przy okazji najlepsze z dostępnych map miejsce, które w sposób dość naturalny wykorzystuje system ruchu z Infinite Warfare.

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - Recenzja (PS4) - Screen 2

Permafrost - kolejna z przemyślanych i ciasnych lokacji - usytuowana na terenie owładniętego mrozem miasta, na terenie którego przyjdzie nam toczyć zmagania w wąskich uliczkach, znajdującej się nieopodal stacji metra oraz 'wioski' robotniczej. Bardzo fajnie zaprojektowana lokacja kierunkiem artystycznym narzucająca ogromne wręcz skojarzenia z Tom Clancy's The Division - działa to w moim odczuciu na plus i nadaje miejscówce całkiem fajnego charakteru. Jedyne, do czego niestety w przypadku Permafrost przyczepić się muszę to strasznie wyprana tonacja kolorystyczna, przez co mapa wygląda zwyczajnie blado - jest to element, do którego przyzwyczaić się oczywiście można, ale... nie rozumiem takiego wyboru palety barw.

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - Recenzja (PS4) - Screen 3

O ile Ember u wielu graczy z pewnością wywoła serię miłych, nostalgicznych wspomnień - wszak do odświeżona wersja Resistance z Modern Warfare 3, to do mnie z kolei ta miejscówka nie do końca przemawia - nie tylko nie pasuje klimatem do większości map przygotowanych z myślą o Infinite Warfare, ale i pod względem konstrukcyjnym nie pasuje do szybkiej i dynamicznej akcji oraz, co najważniejsze, do systemu ruchu będącego ważnym elementem tej części cyklu.

Nie zrozumcie mnie źle - to świetnie odświeżona mapa, ale jej wybór przez twórców oparty został przede wszystkim na preferencjach i nostalgii graczy spędzających długie godziny w trzeciej odsłonie Modern Warfare. Jest wiele lepszych lokacji, które oferowała ta konkretna część, jakie sprawdziłyby się w modelu rozgrywki oferowanym przez aktualną iterację serii.

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - Recenzja (PS4) - Screen 4

Fore, lokacja utrzymana w konwencji różnorodnego pod względem atrakcji pola do mini golfu, to niestety największa bolączka Absolution DLC - totalnie pozbawiona wszelkiego balansu mapa, miejsce które nie tylko nie jest atrakcyjne pod względem wizualnym, ale jest też przyczyną frustracji chyba ogromnej większości posiadaczy tego dodatku (mapa prawie automatycznie wypada z rotacji, szybko przegłosowana przez graczy czekających w lobby).

Fore to lokacja serio ogromna - co jeszcze samo w sobie nie byłoby zarzutem, wszak każdy preferuje inne tryby rywalizacji i przy części z nich większy rozmiar mapy może działać na plus. Niestety nie jest tak w przypadku ostatniej z omawianych przeze mnie miejsc. Poważnym problemem jest jej konstrukcja - mapa ma ogrom pustych obszarów, przemieszanych z ciasnymi lokacjami, w których w większości przypadków ginie się niestety dostając śmiertelny strzał z boku, tudzież z tyłu - rozgrywka staje się serio dość przypadkowa - o ile już dojdzie do starcia, bowiem w wielu przypadkach znamienita część meczu polega na poszukiwaniu przeciwników.

Na mapie Fore udało mi się zagrać 5 meczów - 4 z nich skończyły się nie dlatego, że osiągnięty został wynik punktowy,a dlatego, że upłynął przewidziany czas meczu - to w sumie sporo mówi o tej lokacji oraz jej balansie. Dolewając jeszcze oliwy do ognia - mapa jest naprawdę brzydka.

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - Recenzja (PS4) - Screen 5

Attack of the Radioactive Thing (Atak Radioaktywnej Rzeczy) - to kampania przygotowana z myślą o fanach trybu kooperacji, którzy chętnie wsiąkną w kolejny, przygotowany ponownie przez szalonego Willarda Wylera 'film' - lata pięćdziesiąte XX wieku - eksperyment prowadzony w tajemnicy przez rząd wymyka się spod kontroli zmieniając mieszkańców niewielkiej mieściny w krwiożercze zombie. To jednak nie koniec problemów, bowiem na horyzoncie pojawia się ogromny potwór, który z każdą kolejną minutą zbliża się w kierunku miasta.

Ale... w obliczu tragedii nie jesteśmy jednak sami - losami graczy pokieruje słynna Pani Ciemności - Elvira (w jej rolę wciela się nikt inny, jak właśnie Cassandra Peterson), co będzie naprawdę sporą gratką dla fanów tej, bądź co bądź, ikony horroru. Bardzo fajnie wygląda również zabieg zastosowany przez twórców na samym początku kampanii, kiedy to wykorzystana została jedynie czerń i biel - kolory naturalnie z czasem powracają, ale to fajny motyw przypominający graczom, że przecież mamy lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku.

Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - Recenzja (PS4) - Screen 6

Niestety formuła Attack of the Radioactive Thing ponownie oparta zostaje na schematach znanych graczom z poprzednich kampanii zombie oferowanych chociażby właśnie w Infinite Warfare - powraca wiele motywów obecnych już wcześniej (jak chociażby potrzeba przywrócenia zasilania), a sama konstrukcja sprawia dość mocne wrażenie, że największą jej innowacją są po prostu inne realia rozgrywki (chociaż lokacje w przypadku kampanii są naprawdę różnorodne). Przypominam jednak ponownie - fanem zombie w serii Call of Duty nie jestem, stąd też na pewne elementy patrzę na pewno o wiele bardziej krytycznie. Fani jednak spędzą wspólnie kilka, wydaje mi się, w miarę satysfakcjonujących godzin.

Reasumując, jak zwykle długi wywód - Absolution DLC jest jak dotychczas najsłabszym dodatkiem przygotowanym przez Infinity Ward - nie oznacza to jednak, że jest totalną klapą - dwie naprawdę bardzo dobre mapy przygotowane z myślą o dynamicznych rozgrywkach multiplayer (Bermuda i Permafrost), sprawnie zrobiony remaster w postaci Ember i totalnie nieporozumienie w przypadku Fore. Do tego satysfakcjonująca, ale oklepana już chyba trochę pod względem formuły kampania zombie. Jest dobrze, ale nie tak dobrze, jakbym tego po kolejnym DLC oczekiwał.