Generalnie czynne mamy zawsze. Rejestracja

All-Star Fruit Racing PS4 - Recenzja

All-Star Fruit Racing - okładka
  • 7+
Producent Wydawca Platforma Ostatnia Modyfikacja
3DClouds.it pQube PS4 2018-08-25 11:29:26
5 / 10

Na Plus

  • oprawa
  • niski próg wejścia

Na Minus

  • niepotrzebnie udziwnione sterowanie
  • czasami frustrujący poziom trudności
  • brak wersji PL
avatar

hiryu
200 pkt.

ranga

Seria Mario Kart święci triumfy od dawna – nie dziwota, że inni też chcieliby uszczknąć trochę z tego tortu. Twórcy recenzowanego tytułu uznali, że nie potrzebują tortu, wystarczy trochę owoców z góry ;) Choć gra nie jest może wisienką na torcie kart-racerów, to… zapraszam do recenzji!

Skoro to nie wisienka, to i nie różni się mocno od innych tego typu gier - radosna, kolorowa oprawa, oczywiście mocno owocowa. Myślę, że niejeden producent soków mógłby wstawić do niej swoje logotypy i ogłosić to swoją oficjalną produkcją. Ot, taki Kubuś Racer :D Sama grafika przypomina mi nieco stylistyką Fortnite, czyli jest lekko i przyjemnie, ale też nic rzucającego na kolana. Podczas testów zdarzyło jej się okazjonalnie przyciąć, jednak nie było to nic poważnego.

Muzyka… Jest. Część utworów to niczym niewyróżniające się plumkanie – nie budują atmosfery, ale też nie irytują. Natomiast w menu przygrywa coś, co budzi we mnie… demona. No dobra, może przesadzam, ale ten motyw zupełnie nie pasuje mi do klimatu gry. Natomiast fajnym pomysłem jest wyświetlanie podczas ładowania różnych ciekawostek o owocach. Dzięki grze dowiedziałem się, że najcięższe jabłko na świecie ważyło ponad 1,8 kg! Lubię takie smaczki, więc je doceniam, ale nie jest to powód, dla którego automatycznie sięgnąłbym po portfel.

Gra w ostatnim okrążeniu zawsze zmienia tonację i cała melodia leci oktawę czy dwie wyżej – kojarzycie Alwina i Wiewiórki? Tak, doświadczymy wtedy takich pisków. Mnie to męczyło, więc czym prędzej wyłączyłem muzykę.

All-Star Fruit Racing (PS4) - Recenzja - Screen #1

Zatem skoro sfera audio-wizualna została już opisana - czas przejść bezpośrednio do tego jak się w to gra. We wstępie zasugerowałem, że nie jest to może najlepsza gra, ale nie jest też jakoś strasznie zła. Być może w świecie gier jest już jak w świecie piłki nożnej – czyżby nie było już słabych gier?

Po wyborze trybu (kariera, puchar, szybki puchar, próba czasowa itd.) zaczynamy grać. Idea wyścigów jest chyba wszystkim znana więc nie będzie zaskoczenia, gdy powiem, że celem gry jest wygranie zmagań, prawda?

Przejdźmy teraz do zmian, jakie w formule kart-racerów poczynili twórcy. Najważniejszą jest system zwany Juicer. Nasz pojazd posiada 5 zbiorników – do czterech zbieramy owoce podzielone na pory roku (wiosna, lato, jesień, zima) a piąty służy za mikser. Zbiorniki sezonowe przypisane są do trójkąta, kwadratu, kółka i krzyżyka. Wciśnięcie któregoś z nich pozwala go odłączyć lub przyłączyć do miksera, co pozwala na utworzenie innej kombinacji. Dodaje to nieco strategii do gry - na papierze koncept wydaje się dobry, jednak pojawia się pewien problem. Gracz na początku nie zna kombinacji (choć w menu pauzy dostępny jest poradnik), więc gra trochę w ciemno, nie wiedząc co się stanie. Z uwagi na dynamikę gry nie mamy zbytnio czasu na myślenie co wyjdzie, jak połączę np. zielony zbiornik z niebieskim. Ale jakby poświęcić się temu trochę czasu i obcykać kombinacje…

All-Star Fruit Racing (PS4) - Recenzja - Screen #2

Gorzej, że czasem gra zabiera nam te funkcję na rzecz klasycznego (znanego z innych gier) losowania power-up’a. I wtedy cały nasz misterny plan leci… na pobocze ;) Same power-upy nie są specjalnie oryginalne. Mamy np. tarczę, która nas chroni, ale jest też jej alternatywna, lodowa wersja, która poza ochroną otacza nas soplami lodu, gotowymi do uszkadzania przeciwników. Są ataki specjalne - dostępne, gdy wszystkie zbiorniki są pełne - indywidualne dla każdej postaci, choć odnoszę wrażenie, że brakuje im kopa. Być może wynika to ze stylistyki gry, która celuje jednak w młodszego odbiorcę. Albo z tego, że sterować możemy tylko postaciami kobiecymi.

W tego typu grach należy wspomnieć o trasach. Te są zaprojektowane dość przyjemnie - niektóre są wyraźnie łatwiejsze, inne wymagają driftowania lub hamowania, żeby zmieścić się w granicach, aczkolwiek gra nie kara zbyt mocno za uderzenie w bandę. Każdy tor ma jakiś motyw przewodni - mnie kupiła ta z domami w paprykach i jakimiś ludkami w meksykańskich kapeluszach. Jest też trasa wzorowana na Parku Jurajskim, więc o nudzie nie można mówić. Trasom nie brakuje kreatywności czy zaskakujących rozwiązań jak np. ściganie się po "rurze" czy czymś ruropodobnym, gdzie mamy do dyspozycji kilka nawierzchni i trzeba optymalnie dobierać, którędy jedziemy. Szkoda tylko, że nie będzie nam dane bić rekordów jadąc "do góry nogami"...

All-Star Fruit Racing (PS4) - Recenzja - Screen #3

Część tras posiada skróty, które komputerowi przeciwnicy namiętnie wykorzystują – trzeba się zatem ich nauczyć, bo inaczej trudno będzie ich nadgonić, nawet na najniższym poziomie trudności. Warto tutaj dodać, że gra posiada najbardziej rozpoznawalny i chyba najbardziej frustrujący element tego typu gier – zmasowany atak na gracza. Nie trzeba nawet być na pierwszym miejscu by oberwać 2-3 razy w dosłownie 4 sekundy. Gorzej, jak oberwiemy na trasie zawieszonej w powietrzu – tutaj strata czasu jest większa.

Jest to o tyle irytujące, że dość często w przypadku tras, gdzie nie możemy samodzielnie miksować power-upów, algorytm gry zachowuje się podejrzanie – będąc na pierwszym miejscu praktycznie nie dostawałem nic do obrony. Natomiast będąc na niższych miejscach dostawałem wyłącznie elementy obronne, co powodowało, że często przeciwnik był dosłownie obok mnie, nie mogłem go dogonić ani też zaatakować (autka nie mają cech specjalnych typu wyższa prędkość itp.)

Słowo o poziomie trudności – zaczynamy od łatwego i gra w żadnym miejscu nie informuje jak odblokować wyższe. Łatwy jednak nie jest niekiedy taki łatwy, a to z uwagi na losowość, o której wspomniałem wcześniej. Dodam też, że czasem na długiej trasie musimy jechać 5 okrążeń, więc wkrada się nieco znudzenia, a czasem będziemy jechać pół okrążenia i jeśli od razu na starcie nie wysuniemy się na prowadzenie, to już później go nie uzyskamy.

All-Star Fruit Racing (PS4) - Recenzja - Screen #4

Gra posiada wsparcie dla gry online, ale – niestety - serwery świecą pustkami, co wyjaśnia czemu sekcja DLC jest pusta. Twórcy liczyli chyba na większy sukces swojego dzieła… Możemy za to grać z innymi kanapowo, co zawsze jest miłym dodatkiem. Szczególnie w 4 osoby!

Jako że to recenzja, zobowiązany jestem wspomnieć też o rzeczach, które są delikatnie mówiąc… dziwne. O możliwości kierowania tylko przez Panie już wspomniałem (co na to środowiska walczące z dyskryminacją?), ale to tak naprawdę detal. Gorzej przedstawia się uruchamianie power-up’ów, gdyż służy do tego R3. Powoduje to niepotrzebną stratę czasu na przeniesienie kciuka z przycisków odpowiedzialnych za zbiorniki na gałkę.

A skoro już o sterowaniu, to pochylmy się nad tym tematem. O ile kierowanie pojazdem to klasyczna arcade’ówka i autka trzymają się drogi idealnie, tak sterowanie to ciekawa sprawa. Bo pod R2 jest gaz, czyli standard. Ale hamulec to już R1. Natomiast L2 służy do driftów, które przeciągnięte za długo mogą zniszczyć silnik i na chwilę nas spowolnić. Zatem zapytacie czemu R3 używane jest do odpalania ataków, skoro L1 jest wolne? A no nie jest.

All-Star Fruit Racing (PS4) - Recenzja - Screen #5

W przypływie silnych halucynacji twórcy pod tym przyciskiem ukryli klakson, by – jak mówi tutorial – powiadomić innych, że jesteśmy na drodze. Tak, też tego nie ogarniam. Żeby było zabawniej, pojazd „arbuzowy” zamiast klaksonu ma klasycznego jingla „ba-dum-tss”, znanego ze starych komedii. Jest też dźwięk żywcem przypominający charakterystyczne „syreny” znane z „Kill Billa”, gdy ktoś namierza nasz wehikuł.

Kolejnym przykładem takich dziwactw twórców są turnieje. Nie dowiemy się, ile wyścigów pozostało nam do końca. Po zakończeniu każdego wyścigu widzimy podium, które wyświetla się zawsze, niezależnie od naszego wyniku. Co zabawniejsze - po zakończeniu turnieju mamy tylko opcję restartu i powrotu do menu. Żadnych gratulacji za wygraną, po prostu nic. Znaczy się są, ale twórcy ukryli jest pod przyciskiem powrotu do menu. W tej sytuacji zamiast do menu - trafimy na ekran gratulacji. Trofea zatem dostaniemy w trakcie ładowania.

Menu potrafi zaskoczyć, bo często wyświetla opcje do zmiany, ale musimy najpierw wcisnąć X, żeby odblokować kursor. Kilka razy dałem się nabrać, bo widziałem już wybór np. ilości przeciwników, ale nie mogłem dokonać zmian. Wątpliwości budzą też komunikaty jakimi gra stara się z nami porozumieć. Zresztą spójrzcie na screen. Wiem, że taki zapis może być ale naprawdę nie dało rady tego napisać mniej… dziko?

All-Star Fruit Racing (PS4) - Recenzja - Screen #6

Dla łowców trofeów jest nawet platyna, ale pustki na serwerach nieco utrudniają sprawę. Choć od czego są ustawki ;) Gorzej wypada natomiast reszta pucharów, bo mamy kilka związanych z czasem gry – złoto dostaniemy za spędzenie z grą 20 godzin. To naprawdę dużo jak na tego typu grę. Twórcy dodali też ograniczenie: czas spędzony w trybie time trial się nie wlicza, a ten tryb ma dość wyśrubowane wyniki, więc jadąc po platynę to właśnie tam spędzimy najwięcej czasu.

PS. Na sam koniec recenzji gra zawiesiła się na ekranie powrotu po wygranym pucharze, tak więc jedno trofeum przepadło. Przy okazji dowiedziałem się, że twórcy nie zastosowali absolutnie żadnego systemu zapisu postępu pomiędzy wyścigami, więc cały puchar trzeba było jechać od nowa.

Jeśli szukacie czegoś do pogrania na kanapie, najlepiej po kilku głębszych to gra da radę. W innym przypadku można ominąć.

Recenzent spędził z grą All-Star Fruit Racing około 3 godzin, zdobywając 7 z 46 dostępnych w grze trofeów. Jego platformą testową była konsola PlayStation 4 Pro. Recenzowana kopia została dostarczona przez wydawcę gry - firmę pQube.